,,Dzień dobry! Tutaj Niall Horan. Zostaw wiadomość po sygnale" - te słowa słyszałam za każdym razem kiedy chciałam się do niego dodzwonić. ,,Gdzie on jest? Przecież ma już 40 lat. Nie powinien się tak spóźniać! A może coś mu się stało?" - myślałam. Moją zadumę przerwał dźwięk telefonu. Pospiesznie odebrałam i ugięły mi się nogi. ,,Czy rozmawiam z panią Lilianne Horan? - Tak. -Pani mąż miał poważny wypadek samochodowy. Leży w szpitalu. Za chwilę zaczynamy operację kręgosłupa. Prosimy o szybki przyjazd do Szpitala Św. Patryka". Rozłączyłam się, chwyciłam kluczyki od samochodu i ruszyłam.
Kiedy przyjechałam zapytałam recepcjonistę gdzie mam szukać mojego męża. Odpowiedział, że operacja odbędzie w sali na drugim piętrze. Wbiegłam na schody i pobiegłam do wyznaczonego miejsca. Na korytarzu zauważyłam wszystkich chłopców: Liam'a, Harry'ego, Louis'a i Zayn'a. Gdy oni mnie dostrzegli natychmiast wstali z krzeseł. Kiedy zaczęli się do mnie zbliżać ja odwróciłam się i wbiegłam do toalety. Nie mogłam z nimi rozmawiać. Nie chciałam słuchać płaczu. Nie wytrzymałabym tego. Przemyłam twarz wodą i usiadłam skulona na podłodze. ,,Dlaczego On? Dlaczego jego musiało to spotkać? Jeżeli coś mu się stanie, ja popełnię samobójstwo! Nie mogłabym żyć bez niego! - myślałam." W głowie przemykały mi fragmenty naszego wspólnego życia. Od momentu gdy się poznaliśmy. Od dnia gdy moje życie zmieniło się na dobre. Pamiętam dobrze ten dzień. To początek naszej historii. A zaczęło się to tak:.........
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz